Aplik@cja (2016)

3.0 10.0 0.0
  • Niepolecany przez krytyków
  • Pozytywnych recenzji: 0%
  • Liczba recenzji: 10 w tym 8 z oceną
  • Liczba recenzji pozytywnych: 0
  • Liczba recenzji negatywnych: 8

Szczegóły

Po pobraniu tajemniczej telefonicznej aplikacji pięcioro przyjaciół staje się ofiarami nadnaturalnej siły.
  • Reżyser: Abel Vang, Burlee Vang
  • Scenariusz: Abel Vang, Burlee Vang
  • Premiera w Polsce: 30 grudnia 2016 (176 dni temu)
  • Premiera na świecie: 22 października 2016 (245 dni temu)

Rozkład ocen

  • 10
  • 9
  • 8
  • 7
  • 6
  • 5
    1
  • 4
    2
  • 3
    2
  • 2
    1
  • 1
    1
  • 0
    1

Recenzje

  • 5.5
    Nawet przyjemne doświadczenie, podnoszące adrenalinę, zapewniające trochę śmiechu i wcale nie nudzące aż tak bardzo.
  • 4.0
    Straszaki występujące w "Aplik@cji" zamiast straszyć potrafią jedynie rozbawić.
  • 4.0
    Dla widzów zdecydowanie o naj-naj-najsłabszych nerwach, bo ci z mocniejszymi raczej zasną.
  • 3.0
    Bardzo słaba produkcja, która z niejasnych powodów trafiła do kin. Jej miejsce jest na płytach DVD i serwisach VOD, wśród tandetnych horrorów o krwiożerczych kretach czy morderczych bobasach zombie.
  • 3.0
    Ten film jest naprawdę straszny, ale nie w znaczeniu, o którym marzyliby twórcy horroru.
  • 2.0
    Jedynym, co mogłoby "Aplik@cję" ocalić, jest jakaś świadomość konwencji, gatunkowych klisz, opowiadanie w pastiszowym tonie. Tyle, że za sprawą realizacyjnej oraz intelektualnej mizerii nawet ironia jest w tym filmie przejawem asekuranctwa, robieniem dobrej miny do złej gry.
  • 1.7
    Zdumiewająco kretyński horror.
  • 0.5
    Jest przestrogą przed podobnymi filmami, które mogą natchnąć "twórców-wizjonerów" do emanacji swoich jakże nieciekawych pomysłów.
  • ?
    Twór zły pod każdym względem i znalezienie jakiegokolwiek istotnego plusa graniczy z cudem.
  • ?
    Niestety, to co w założeniu miało składać się na ambitny, metaforyczny horror z nurtu ghost story, szybko przeradza się w niestrawny bigos klisz i niedomówień. Śmiertelna aplikacja szaleje niczym sienny katar, a nie śmiercionośny wirus, scena za sceną coraz bardziej niwecząc wyjściowy plan fabuły.